Wyobraź sobie, że jesteś wydawcą komiksów w Ameryce w 1955 roku.
Chcesz opublikować historię o wampirze?
Problem.
Wilkołaku?
Problem.
Zombie?
Jeszcze większy problem.
Chcesz umieścić słowo „horror” w tytule komiksu?
Nie wolno.
Przestępca nie może wyglądać zbyt atrakcyjnie, policja i przedstawiciele prawa nie powinni być przedstawiani w sposób podważający szacunek do władzy, sceny przemocy muszą zostać ograniczone, a seksualność praktycznie znika z plansz.
I choć żadna federalna ustawa nie nakazuje ci przestrzegania tych zasad, na okładkach konkurencji znajduje się niewielka pieczęć:
APPROVED BY THE COMICS CODE AUTHORITY.
Bez niej dystrybucja twojego komiksu może stać się znacznie trudniejsza.
Tak przez dziesięciolecia wyglądała rzeczywistość dużej części amerykańskiego rynku komiksowego.
Comics Code Authority powstało w 1954 roku i oficjalnie nie było państwowym urzędem cenzury. Był to system samoregulacji stworzony przez sam przemysł komiksowy w odpowiedzi na rosnącą presję społeczną i polityczną.
W praktyce jego wpływ okazał się ogromny.
Historia Comics Code to opowieść o strachu przed komiksami, publicznych przesłuchaniach, horrorach EC Comics, Williamie Gainesie, Spider-Manie, narkotykach, narodzinach underground comix i stopniowym odzyskiwaniu przez twórców swobody.
A wszystko zaczęło się od przekonania części Amerykanów, że komiksy mogą być niebezpieczne dla dzieci.
Zanim powstał Comics Code – komiksy nie były tylko o superbohaterach
Patrząc dzisiaj na historię amerykańskiego komiksu, łatwo popełnić jeden błąd.
Marvel.
DC.
Superman.
Batman.
Spider-Man.
X-Men.
Można odnieść wrażenie, że amerykański comic book zawsze oznaczał przede wszystkim superbohaterów.
W latach 40. i na początku lat 50. sytuacja była znacznie bardziej różnorodna.
Ogromną popularnością cieszyły się komiksy:
kryminalne, horrorowe, wojenne, romantyczne, westernowe i science fiction.
Szczególnie mocną pozycję zdobyły crime comics oraz horror comics.
A jednym z wydawców, którzy doprowadzili te gatunki do mistrzostwa, było EC Comics.
EC Comics – zanim pojawił się Code
EC Comics pod kierownictwem Williama Gainesa stworzyło jedne z najbardziej pamiętnych komiksów początku lat 50.
Tales from the Crypt.
The Vault of Horror.
The Haunt of Fear.
Crime SuspenStories.
Shock SuspenStories.
Dzisiaj są klasyką.
Wtedy dla wielu rodziców, nauczycieli, polityków i organizacji społecznych były dowodem, że przemysł komiksowy posunął się za daleko.
Okładki potrafiły przedstawiać przemoc, zwłoki, potwory i makabryczne sytuacje.
W samych historiach często pojawiały się morderstwa, zdrady, zemsta i groteskowe kary spotykające bohaterów.
Paradoksalnie wiele historii EC miało bardzo wyraźny moralny finał.
Zły człowiek zwykle płacił za swoje czyny.
Ale przeciwnicy komiksów często widzieli przede wszystkim jedno:
przemoc.
Ameryka zaczyna bać się komiksów
Obawy dotyczące wpływu komiksów na dzieci pojawiały się już wcześniej.
W niektórych amerykańskich miastach organizowano nawet publiczne akcje niszczenia komiksów.
Pojawiały się lokalne próby ograniczania sprzedaży publikacji kryminalnych i horrorowych.
Komiksy stały się łatwym celem.
Jeżeli młodzież zachowywała się źle, ktoś musiał być winny.
Jednym z podejrzanych został comic book.
A jednym z najważniejszych ludzi stojących za tą krytyką był psychiatra Fredric Wertham.
Fredric Wertham i „Seduction of the Innocent”
W 1954 roku ukazała się książka, której tytuł przeszedł do historii amerykańskiego komiksu:
Seduction of the Innocent.
Jej autorem był psychiatra Fredric Wertham.
Wertham przekonywał, że brutalne i nieodpowiednie treści w komiksach mogą mieć negatywny wpływ na młodych czytelników.
Jego krytyka nie ograniczała się wyłącznie do horrorów.
Dostawało się również superbohaterom.
Batman i Robin znaleźli się pod ostrzałem ze względu na interpretację ich relacji.
Wonder Woman również budziła jego zastrzeżenia.
Dzisiaj metodologia i część wniosków Werthama są mocno krytykowane, ale w 1954 roku jego argumenty trafiły na wyjątkowo podatny grunt.
Społeczna panika wokół komiksów już istniała.
Seduction of the Innocent dostarczyło jej naukowo brzmiącego uzasadnienia.
A sprawą zainteresował się amerykański Senat.
Senat USA bierze komiksy pod lupę
W 1954 roku Senate Subcommittee on Juvenile Delinquency przeprowadził publiczne przesłuchania dotyczące komiksów i ich potencjalnego wpływu na przestępczość nieletnich.
Odbyły się one 21 i 22 kwietnia oraz 4 czerwca 1954 roku w Nowym Jorku.
Dla przemysłu komiksowego był to moment krytyczny.
Jednym ze świadków został William Gaines z EC Comics.
I właśnie jego wystąpienie stało się jednym z najsłynniejszych momentów całej historii Comics Code.
William Gaines kontra senator Estes Kefauver
Podczas przesłuchania Gaines bronił swoich publikacji.
Twierdził, że wydaje komiksy zgodne z własnym rozumieniem dobrego smaku.
Wtedy senator Estes Kefauver pokazał okładkę Crime SuspenStories #22.
Była na niej odcięta głowa kobiety.
Kefauver zapytał Gainesa o granice dobrego smaku.
Wymiana zdań okazała się katastrofalna wizerunkowo dla przemysłu komiksowego.
Media podchwyciły historię, a następnego dnia sprawa trafiła na pierwszą stronę „The New York Times”.
Niezależnie od tego, jak interpretujemy dzisiaj argumenty Gainesa, jedno było jasne:
branża komiksowa miała poważny problem z wizerunkiem.
Wydawcy postanawiają ocenzurować się sami
Branża stanęła przed wyborem.
Mogła czekać na kolejne regulacje i próby interwencji państwa.
Albo mogła pokazać:
„Potrafimy kontrolować się sami.”
We wrześniu 1954 roku powstało Comics Magazine Association of America – CMAA.
W ramach organizacji stworzono system kontroli publikacji:
Comics Code Authority – CCA.
To rozróżnienie jest bardzo ważne.
Comics Code Authority nie było państwową cenzurą
Rząd Stanów Zjednoczonych nie stworzył Comics Code Authority.
Policjant nie siedział w redakcji Marvela i nie decydował, co może narysować Jack Kirby.
Była to samoregulacja przemysłu.
Wydawca dobrowolnie zgadzał się przestrzegać Code.
Problem polegał na tym, że znaczenie pieczęci stało się tak duże, że „dobrowolność” miała swoje granice.
Jeżeli duzi dystrybutorzy i sprzedawcy oczekiwali Comics Code Seal, publikacja bez niego mogła mieć poważne problemy z dotarciem do klientów.
Dlatego CCA nie było formalnie urzędem cenzury.
Ale przez lata działało w sposób przypominający de facto cenzurę rynkową.
Co oznaczała pieczęć Comics Code Authority?
Na zaakceptowanych komiksach pojawiał się charakterystyczny znak.
APPROVED BY THE COMICS CODE AUTHORITY
Dla rodzica miał być prostym komunikatem:
ten komiks został sprawdzony.
Dla wydawcy oznaczał:
możemy wejść do szerokiej dystrybucji.
Dla twórcy oznaczał natomiast:
musisz przestrzegać zasad.
A zasady z 1954 roku były niezwykle restrykcyjne.
Czego zabraniał Comics Code?
Tu zaczyna się najciekawsza część historii.
Czytając oryginalne zasady z 1954 roku, można zobaczyć, jak bardzo zmieniły one amerykański comic book.
Przestępca nie może być bohaterem
Code wymagał, aby przestępstwa nie były przedstawiane w sposób wywołujący sympatię wobec przestępcy.
Przestępca nie powinien być gloryfikowany.
Zbrodnia nie mogła wyglądać atrakcyjnie.
Nie należało również przedstawiać jej w sposób zachęcający do naśladowania.
Przesłanie miało być jasne:
crime does not pay.
Policja i władza muszą być szanowane
Oryginalny Code ograniczał również sposób przedstawiania policjantów, sędziów, urzędników i innych instytucji.
Nie powinni być pokazywani w sposób prowadzący do braku szacunku dla ustanowionej władzy.
Z dzisiejszej perspektywy to niezwykle mocna ingerencja w możliwości opowiadania historii.
Wyobraźmy sobie współczesny thriller, w którym nie można swobodnie pokazać skorumpowanego systemu.
Koniec brutalnych horrorów
Code zabraniał nadmiernej przemocy, tortur i makabrycznych zbrodni.
Jeszcze dalej poszły przepisy dotyczące horroru.
Zakazano przedstawiania między innymi:
wampirów, wilkołaków, żywych trupów, ghuli i kanibalizmu.
Ograniczono także sceny tortur.
Dla wydawców horrorów był to potężny cios.
Ale to jeszcze nie wszystko.
Nie możesz nawet napisać „Horror”
Oryginalny Comics Code zabraniał używania słów:
HORROR
oraz
TERROR
w tytułach magazynów komiksowych.
Pomyślmy, co oznaczało to dla wydawcy mającego w katalogu:
The Vault of Horror
albo
The Haunt of Fear.
To nie była kosmetyczna korekta.
Code uderzał w fundament całego gatunku.
Seksualność praktycznie znika
Nagość była zabroniona.
Sugestywne pozy uznawano za niedopuszczalne.
Kodeks regulował również sposób rysowania postaci.
Zasady dotyczące stroju i przedstawiania kobiet były bardzo konserwatywne.
Komiks miał być produktem bezpiecznym dla młodego odbiorcy.
Nawet jeśli jego rzeczywistymi czytelnikami byli również dorośli.
EC Comics dostaje niemal wyrok
Nietrudno zauważyć, kto szczególnie mocno ucierpiał.
EC Comics zbudowało swoją pozycję właśnie na rzeczach, które Comics Code zaczął ograniczać.
Horror.
Crime.
Makabra.
Groteska.
Moralnie niejednoznaczne historie.
William Gaines znalazł się w sytuacji, w której znacząca część jego modelu wydawniczego przestała pasować do nowej rzeczywistości.
Biblioteka Kongresu podsumowuje efekt bardzo mocno: Code pomógł wypchnąć Gainesa z tradycyjnego rynku comic books.
Ale Gaines miał jeszcze jedną kartę.
Nazywała się:
MAD.
Jak MAD uciekł przed Comics Code
Mad początkowo było comic bookiem.
W 1955 roku przekształcono je w format magazynowy.
To miało ogromne znaczenie.
Magazyn nie podlegał temu samemu systemowi Comics Code co standardowy comic book.
Mad mógł więc rozwijać swój satyryczny charakter poza ograniczeniami CCA.
Z dzisiejszej perspektywy wygląda to niemal ironicznie.
System stworzony po to, aby ograniczyć kontrowersyjne komiksy pomógł pośrednio ukształtować jeden z najbardziej wpływowych magazynów satyrycznych w historii amerykańskiej kultury popularnej.
Marvel i DC w świecie Comics Code
Dla największych wydawców Code stał się częścią codziennego funkcjonowania.
Twórcy wiedzieli, jakie granice istnieją.
Redaktorzy wiedzieli, co może zostać zakwestionowane.
Historie przygotowywano z myślą o akceptacji.
Przez lata charakterystyczna pieczęć stała się tak normalnym elementem okładki, że wielu czytelników prawdopodobnie przestało ją zauważać.
Aż w 1971 roku wydarzyło się coś niezwykłego.
Spider-Man pojawił się bez Comics Code Seal.
Amazing Spider-Man #96–98 – Stan Lee mówi „publikujemy”
Na początku lat 70. administracja federalna zwróciła się do Stana Lee z prośbą o wykorzystanie komiksu do przekazania młodym ludziom antynarkotykowego przesłania.
Lee przygotował historię w Amazing Spider-Man #96–98.
Nie była to promocja narkotyków.
Przeciwnie.
Historia przedstawiała ich niebezpieczeństwo.
Jednym z ważnych elementów fabuły były problemy Harry'ego Osborna.
Marvel wysłał komiks do Comics Code Authority.
I nie otrzymał akceptacji.
Dlaczego CCA odrzuciło historię antynarkotykową?
To właśnie czyni całą sprawę tak fascynującą.
Pierwotny Code z 1954 roku nie zawierał nawet jednoznacznego przepisu wymieniającego narkotyki.
Istniała jednak szeroka klauzula pozwalająca odrzucać elementy uznane za sprzeczne z duchem Code i zasadami dobrego smaku.
Stan Lee miał więc historię:
zamówioną w ramach kampanii społecznej,
ostrzegającą przed narkotykami,
ale nieakceptowaną przez Comics Code.
Marvel podjął decyzję.
Publikujemy bez pieczęci.
Spider-Man pokazał, że świat się zmienił
Amazing Spider-Man #96–98 ukazały się w 1971 roku bez Comics Code Seal.
I świat się nie skończył.
Komiksy trafiły do sprzedaży.
Czytelnicy je kupili.
A cała sytuacja ujawniła absurd systemu, który potrafił zablokować historię ostrzegającą przed narkotykami właśnie dlatego, że pokazywała narkotyki.
Sukces Marvela pomógł doprowadzić do zmiany zasad.
Code został zrewidowany i dopuszczono przedstawianie narkomanii, jeśli była pokazywana jako szkodliwa.
To był jeden z najważniejszych momentów w historii Comics Code Authority.
DC odpowiada – Green Lantern/Green Arrow
Niedługo później DC Comics również zajęło się tematem narkotyków.
W Green Lantern/Green Arrow #85 z 1971 roku rozpoczęła się słynna historia, w której Speedy – pomocnik Green Arrowa – okazuje się uzależniony od heroiny.
Scenariusz napisał Dennis O'Neil, a rysunki stworzył Neal Adams.
Tym razem historia mogła już otrzymać akceptację zmienionego Comics Code.
Porównanie tych wydarzeń doskonale pokazuje tempo zmian.
Coś, czego CCA nie zaakceptowało u Spider-Mana, kilka miesięcy później mogło zostać przedstawione przez DC.
Mur zaczynał pękać.
A gdzie w tym wszystkim były underground comix?
Tutaj dochodzimy do naszego wcześniejszego tematu.
Robert Crumb.
Zap Comix.
Gilbert Shelton.
Fabulous Furry Freak Brothers.
Rip Off Press.
Underground comix nie próbowały reformować Comics Code.
Zrobiły coś znacznie prostszego.
Zignorowały go.
Twórcy undergroundowi nie potrzebowali pieczęci CCA, ponieważ budowali własny system wydawniczy i własną dystrybucję.
Head shopy.
Alternatywne księgarnie.
Małe wydawnictwa.
Własne drukarnie.
Właśnie dlatego w underground comix można było znaleźć wszystko to, czego mainstreamowy Code zabraniał lub mocno ograniczał.
Seks.
Narkotyki.
Radykalną politykę.
Wulgarny język.
Ataki na establishment.
Groteskę.
Ekstremalną przemoc.
Comics Code i underground comix były więc dwiema stronami tej samej historii.
Im bardziej mainstream regulował swoje treści, tym bardziej widoczna stawała się przestrzeń dla komiksu działającego poza tym systemem.
Direct Market zaczyna zmieniać zasady gry
W latach 70. rozwijał się również Direct Market – system specjalistycznej dystrybucji do comic shopów.
To miało ogromne znaczenie.
W tradycyjnym modelu wydawca potrzebował szerokiej dystrybucji.
Specjalistyczny comic shop działał inaczej.
Jego klient przychodził właśnie po komiksy.
Sklep mógł więc oferować bardziej niszowe publikacje.
Niezależnych wydawców.
Komiksy skierowane do starszego czytelnika.
Tytuły bez Comics Code.
Z czasem pieczęć CCA przestawała być warunkiem dotarcia do rynku.
I kiedy znikała ekonomiczna konieczność posiadania pieczęci, znikała również znaczna część rzeczywistej władzy Comics Code Authority.
Lata 80. – można już publikować bez Code
W latach 80. sytuacja wyglądała zupełnie inaczej niż w 1954 roku.
Direct Market był znacznie silniejszy.
Czytelnicy komiksów byli starsi.
Rozwijał się rynek niezależny.
Pojawiały się publikacje świadomie kierowane do dorosłych.
DC mogło wydawać takie projekty jak:
Watchmen
czy
The Dark Knight Returns
bez konieczności podporządkowywania ich Comics Code.
Sam fakt, że takie komiksy mogły normalnie funkcjonować na rynku, pokazywał, jak bardzo zmieniła się sytuacja.
Vertigo – świat, którego stary Comics Code nie przewidywał
W 1993 roku DC stworzyło imprint Vertigo.
Publikacje Vertigo były skierowane do starszego odbiorcy i mogły podejmować tematy oraz wykorzystywać język i obrazy daleko wykraczające poza tradycyjne ograniczenia Comics Code.
To już nie był bunt małej drukarni w San Francisco.
To był DC Comics.
Jeden z największych wydawców na świecie.
CCA nadal istniało.
Ale jego monopol na definiowanie tego, czym może być amerykański comic book, praktycznie przestał istnieć.
Marvel opuszcza Comics Code Authority
Kolejny potężny cios nastąpił w 2001 roku.
Marvel Comics zrezygnował z Comics Code Authority.
Zamiast zewnętrznej pieczęci firma zaczęła korzystać z własnego systemu oznaczania publikacji.
To był moment symboliczny.
Jeden z dwóch gigantów amerykańskiego rynku powiedział w praktyce:
nie potrzebujemy już Comics Code.
CBLDF określa odejście Marvela jako poważny cios dla dalszej żywotności systemu.
DC i Archie gaszą światło
Po odejściu Marvela znaczenie Code jeszcze bardziej zmalało.
Na początku 2011 roku DC Comics poinformowało o rezygnacji z Comics Code i przejściu na własny system ratingowy.
Następnie z systemu zrezygnowało Archie Comics.
To praktycznie zakończyło historię Comics Code Authority.
CCA funkcjonowało przez ponad pół wieku.
Od 1954 do 2011 roku.
Ale ostatnie lata były już cieniem dawnej potęgi.
Jak rozpoznać Comics Code Authority na starym komiksie?
I tutaj przechodzimy od historii do kolekcjonowania.
Jeżeli masz przed sobą amerykański komiks wydany między latami 50. a początkiem XXI wieku, spójrz na okładkę.
Szukaj niewielkiego znaku zawierającego napis:
APPROVED BY THE COMICS CODE AUTHORITY
W zależności od okresu wygląd i wielkość oznaczenia mogą się różnić.
Na wielu komiksach Marvela i DC z lat 60., 70., 80. czy 90. znajdziesz je w górnej części okładki.
Dzisiaj ten mały symbol jest ciekawym historycznym detalem.
Kiedyś był częścią ogromnego systemu kontroli amerykańskiego rynku komiksowego.
Czy brak Comics Code oznacza rzadki komiks?
Nie.
To bardzo ważne.
Brak pieczęci Comics Code sam w sobie nie oznacza, że komiks jest rzadki albo wartościowy.
Powodów braku znaku może być wiele.
Komiks mógł pochodzić od wydawcy, który nie należał do systemu.
Mógł być skierowany do Direct Market.
Mógł być publikacją dla dorosłych.
Mógł pochodzić z okresu, kiedy Code tracił znaczenie.
Albo – jak w przypadku Amazing Spider-Man #96–98 – brak pieczęci może być częścią ważnej historii konkretnego wydania.
Dopiero wtedy staje się szczególnie interesujący dla kolekcjonera.
Comics Code jako narzędzie do datowania komiksów
Pieczęć może być również drobną wskazówką podczas identyfikacji starego zeszytu.
Jeżeli widzimy charakterystyczny znak CCA, wiemy, że komiks pochodzi z epoki funkcjonowania systemu.
Ale trzeba pamiętać:
pieczęć Comics Code nie jest samodzielną metodą datowania.
Zawsze sprawdzamy również:
datę wydania,
numer,
cenę okładkową,
indicia,
wydawcę,
barcode,
oraz inne elementy okładki.
Dla kolekcjonera najciekawsze jest jednak coś innego.
Kiedy poznasz historię Comics Code, zaczynasz patrzeć na stare okładki inaczej.
Mały znaczek, który wcześniej ignorowałeś, nagle zaczyna opowiadać historię całej epoki.
Czy Comics Code uratował amerykańskie komiksy?
Na to pytanie nie ma całkowicie prostej odpowiedzi.
Można argumentować, że w 1954 roku branża znalazła się pod ogromną presją.
Samoregulacja mogła pomóc uniknąć ostrzejszych form zewnętrznej regulacji.
Pieczęć uspokajała rodziców i sprzedawców.
Pomogła odbudować zaufanie do comic books.
Ale cena była bardzo wysoka.
Całe gatunki zostały mocno ograniczone.
Twórcy stracili część swobody.
Rynek jeszcze mocniej zaczął kojarzyć comic book z produktem dla dzieci i młodzieży.
EC Comics zostało praktycznie wypchnięte z biznesu tradycyjnych comic books.
A amerykański komiks przez lata funkcjonował w granicach znacznie węższych niż film czy literatura.
Największa ironia Comics Code Authority
System stworzony po to, żeby chronić przemysł komiksowy, pomógł jednocześnie stworzyć warunki dla buntu przeciwko mainstreamowi.
Underground comix pokazały:
nie potrzebujemy waszej pieczęci.
Direct Market pokazał:
możemy sprzedawać komiksy inaczej.
Alternative comics pokazały:
komiks może być autorski i przeznaczony dla dorosłych.
Vertigo pokazało:
nawet największy mainstream może publikować takie historie.
Marvel w 2001 roku pokazał:
nie potrzebujemy już Code.
A w 2011 roku system praktycznie przestał istnieć.
To historia niezwykłej ewolucji.
Od pieczęci, bez której wydawca mógł obawiać się o dystrybucję...
...do pieczęci, której największe firmy po prostu przestały potrzebować.
Comics Code Authority w historii amerykańskich komiksów
Dzisiaj Comics Code Authority nie istnieje.
Ale jego wpływ nadal widać.
Wpłynął na horror.
Superbohaterów.
Underground.
Komiks niezależny.
Direct Market.
Sposób przedstawiania przemocy i seksualności.
A nawet na to, jak przez dziesięciolecia Amerykanie postrzegali sam comic book.
Jeżeli kolekcjonujesz stare amerykańskie komiksy, warto więc czasem spojrzeć na mały znaczek w rogu okładki.
APPROVED BY THE COMICS CODE AUTHORITY.
Za tym niepozornym logo kryje się ponad pół wieku historii amerykańskiego komiksu.
FAQ – Comics Code Authority
Co to było Comics Code Authority?
Comics Code Authority, w skrócie CCA, było systemem samoregulacji amerykańskiego przemysłu komiksowego utworzonym w 1954 roku. Publikacje spełniające wymagania mogły otrzymać charakterystyczną pieczęć akceptacji.
Czy Comics Code Authority było państwową cenzurą?
Nie. CCA zostało stworzone przez przemysł komiksowy, a nie rząd Stanów Zjednoczonych. Jego wpływ był jednak bardzo duży ze względu na znaczenie pieczęci w tradycyjnej dystrybucji.
Dlaczego powstał Comics Code?
Była to reakcja przemysłu na rosnącą krytykę komiksów, obawy dotyczące ich wpływu na młodzież oraz przesłuchania senackie z 1954 roku.
Kim był Fredric Wertham?
Fredric Wertham był psychiatrą i jednym z najbardziej znanych krytyków komiksów. W 1954 roku opublikował książkę Seduction of the Innocent, w której argumentował, że niektóre komiksy mogą mieć szkodliwy wpływ na młodych czytelników.
Czego zabraniał Comics Code?
Pierwotny Code mocno ograniczał przedstawianie przemocy, przestępstw, seksualności i horroru. Zabronione były między innymi wampiry, wilkołaki i żywe trupy, a słów „horror” i „terror” nie można było używać w tytułach comic magazines.
Co Comics Code zrobił EC Comics?
Zasady szczególnie mocno uderzyły w horrorowe i kryminalne publikacje EC. William Gaines zakończył znaczną część linii comic books, natomiast Mad przekształciło się w magazyn i mogło funkcjonować poza systemem Code.
Dlaczego Amazing Spider-Man #96–98 nie miały Comics Code?
Stan Lee przygotował antynarkotykową historię, której CCA nie zaakceptowało. Marvel zdecydował się opublikować trzy zeszyty bez pieczęci. Sukces historii pomógł przyspieszyć liberalizację zasad.
Czy underground comix posiadały Comics Code?
Zasadniczo nie potrzebowały go. Underground funkcjonował poza tradycyjnym systemem największych wydawców i korzystał z alternatywnych kanałów dystrybucji.
Kiedy Marvel zrezygnował z Comics Code?
Marvel wycofał się z systemu w 2001 roku i przeszedł na własny system oznaczania publikacji.
Kiedy zakończyło działalność Comics Code Authority?
System praktycznie zakończył działalność w 2011 roku, kiedy z korzystania z niego zrezygnowały DC Comics i Archie Comics.
Czy komiks bez Comics Code jest bardziej wartościowy?
Nie automatycznie. Wartość zależy przede wszystkim od konkretnego tytułu, numeru, wydania, znaczenia historycznego, rzadkości i stanu zachowania. W niektórych przypadkach brak pieczęci jest jednak istotnym elementem historii danego komiksu.