Pierwsze spojrzenie na okładkę The Maxx może prowadzić do prostego wniosku: oto kolejny produkt amerykańskiego boomu superbohaterskiego początku lat 90. Ogromny bohater o przerysowanej muskulaturze, wielkie stopy, potężne dłonie zakończone pazurami, maska i intensywne kolory. W czasach, gdy na rynku dominowali Spawn, Youngblood, WildC.A.T.s czy kolejne mutacje klasycznego superbohatera, Maxx wyglądał jak ktoś, kto bez problemu mógłby stanąć obok nich.
Tyle że Sam Kieth wykorzystał ten wygląd jak przynętę. Pod powierzchnią The Maxx nie jest typową historią o człowieku w kostiumie walczącym ze złoczyńcami. To opowieść o bezdomności, traumie, pamięci, mechanizmach obronnych i granicy między rzeczywistością a światem tworzonym przez psychikę człowieka. Nawet Kieth wspominał, że projektował serię tak, aby przynajmniej z daleka wyglądała wystarczająco „superbohatersko”, by pasować do oferty młodego Image Comics.
I właśnie dlatego po ponad trzydziestu latach The Maxx nadal wygląda dziwnie. Nie jak komiks, który źle się zestarzał, ale jak dzieło, które od początku nie bardzo chciało podporządkować się swojej epoce.
Zanim powstał The Maxx: Sandman, Wolverine i Max the Hare
Sam Kieth nie pojawił się w Image Comics znikąd. Jeszcze przed własną serią pracował przy projektach, które dziś należą do klasyki amerykańskiego komiksu. DC wymienia go jako współtwórcę graficznej strony pierwszych zeszytów The Sandman Neila Gaimana; rysował również historie i okładki z Wolverine'em dla Marvela, między innymi w Marvel Comics Presents.
Jego sposób rysowania już wtedy wyróżniał się na tle bardziej uporządkowanego stylu superbohaterskiego. Postacie mogły mieć przesadnie wydłużone kończyny, nienaturalne proporcje i twarze zmieniające się niemal wraz z emocjami. Kieth nie próbował sprawić, żeby wszystko wyglądało anatomicznie poprawnie. Bardziej interesowało go to, czy rysunek czuje się właściwie.
Korzenie Maxxa sięgają jeszcze wcześniej. W materiałach przypominających karierę Kietha pojawia się stworzony przez niego Max the Hare, będący swego rodzaju prototypem późniejszego bohatera. The Comics Journal wskazuje również inspiracje fantasy, magazynem Heavy Metal i zainteresowaniem Kietha tekstami feministycznymi. Z tych bardzo różnych elementów powstała postać, która miała wyglądać trochę jak superbohater, ale funkcjonować w zupełnie innym rodzaju opowieści.
Przełom nastąpił w 1993 roku. Image Comics było wtedy symbolem buntu części najpopularniejszych twórców przeciwko tradycyjnemu modelowi wielkich wydawnictw. Autorzy chcieli zachowywać kontrolę nad własnymi postaciami i pracą. Kieth otrzymał możliwość stworzenia projektu na własnych warunkach.
Tak narodził się The Maxx.
Bezdomny superbohater i dwa światy
The Maxx #1 ukazał się w 1993 roku nakładem Image Comics. Grand Comics Database podaje 36 stron, cenę 1,95 dolara i 24-stronicową główną historię. Sam Kieth odpowiadał za fabułę, rysunki i tusz, William Messner-Loebs za dialogi, Jim Sinclair pomagał przy wykończeniu tuszu, a kolory przygotowywał zespół Steve'a Oliffa – Olyoptics.
To ważne, bo The Maxx bywa traktowany jako dzieło jednego ekscentrycznego autora, podczas gdy szczególnie we wcześniejszych numerach istotny był wkład współpracowników. Messner-Loebs pomagał Kiethowi przekładać jego pomysły na dialog i narrację. Sam później wspominał, że początkowo nie czuł się wystarczająco pewnie jako scenarzysta.
Punktem wyjścia historii jest Maxx – bezdomny mężczyzna mieszkający w kartonowym pudle w mieście. Pomaga mu Julie Winters, pracownica socjalna. Jednocześnie istnieje drugi świat, nazywany Outbackiem, w którym Maxx jest potężnym obrońcą, a Julie funkcjonuje jako Jungle Queen. Problem polega na tym, że granica pomiędzy tymi rzeczywistościami szybko zaczyna się rozpadać.
Czy Outback naprawdę istnieje? Czy jest fantazją Maxxa? A może projekcją psychiki Julie?
Kieth przez długi czas nie daje czytelnikowi komfortu jednoznacznej odpowiedzi. Zamiast klasycznej historii „bohater kontra złoczyńca” dostajemy stopniowe odkrywanie przeszłości bohaterów, ich traum i sposobów radzenia sobie z nimi. Mr. Gone, początkowo wyglądający jak groteskowy komiksowy antagonista, okazuje się elementem znacznie bardziej niepokojącej historii.
DC, opisując późniejsze wydanie zbiorcze, określa serię jako surrealistyczny, ale jednocześnie emocjonalny świat bezdomnego superbohatera i Julie. Oryginalna seria ostatecznie rozrosła się do 35 numerów.
Dlaczego The Maxx wygląda inaczej niż prawie wszystko z tamtego okresu?
Wystarczy położyć obok siebie kilka amerykańskich komiksów z 1993 roku. W wielu zobaczymy charakterystyczną estetykę epoki: ekstremalną muskulaturę, broń większą od bohaterów, dynamiczne pozy i ogromną liczbę kresek podkreślających każdy mięsień.
Kieth znał ten język i świadomie z niego korzystał, ale natychmiast go deformował.
Maxx ma gigantyczne dłonie i stopy, maleńką głowę i sylwetkę, która w jednym kadrze może wyglądać potężnie, a chwilę później niemal komicznie. Julie potrafi być przedstawiana realistycznie, po czym jej twarz i ciało zaczynają podlegać emocjonalnej deformacji. Outback pozwala Kiethowi całkowicie porzucić ograniczenia miejskiej rzeczywistości i przechodzić w stronę surrealizmu, fantasy, ilustracji dziecięcej, groteski czy niemal abstrakcyjnego obrazu.
Równie ważne jest to, że styl zmienia się wraz z opowieścią. W The Maxx #5 część historii rysował animator Dave Feiss, podczas gdy Kieth tworzył pozostałe strony; numer #7 zawiera z kolei spotkanie Maxxa z Pittem Dale'a Keowna. Seria mogła więc absorbować elementy świata Image, nie tracąc swojej tożsamości.
Kieth eksperymentował także z samą formą planszy, sposobem prowadzenia narracji i kolorami. Nie próbował ukrywać niedoskonałości kreski. Wręcz przeciwnie – organiczność rysunku była jednym z jego znaków rozpoznawczych. The Comics Journal zwraca uwagę na jego charakterystyczną pracę pędzlem i świadome odejście od bardziej mechanicznego sposobu tuszowania popularnego w branży.
To jeden z powodów, dla których stare zeszyty The Maxx warto oglądać jako fizyczne komiksy. Okładka, intensywne kolory, papier, reklamy i zmieniająca się grafika są częścią doświadczenia charakterystycznego dla amerykańskiego rynku lat 90.
Od Image Comics do MTV
Sukces pojawił się szybko. The Comics Journal podaje, że związany z debiutem bohatera Darker Image sprzedał się w ponad milionie egzemplarzy, a The Maxx #1 osiągnął jeszcze wyższą sprzedaż i był wówczas najlepiej sprzedającym się debiutem Image. Co ciekawe, przez opóźnienia produkcyjne sam The Maxx #1 trafił do sklepów przed Darker Image #1, mimo że to właśnie w antologii planowano wcześniejszą prezentację postaci.
Dwa lata później wydarzyło się coś, co mocno wpłynęło na dalszą rozpoznawalność serii. W 1995 roku The Maxx został zaadaptowany jako 13-odcinkowa seria animowana MTV. Sam Kieth aktywnie uczestniczył w jej powstawaniu – wspominał później okres ciągłych podróży pomiędzy pracą nad komiksem a produkcją animacji. DC odnotowuje również, że adaptacja zdobyła Annie Award.
Dla komiksu była to wyjątkowo dobra forma adaptacji. Zamiast wygładzić kreskę Kietha i zamienić Maxxa w standardową animację superbohaterską, twórcy starali się zachować wizualną dziwność oryginału. Dzięki temu osoby poznające serię poprzez MTV trafiały później do komiksu, który wyglądał znajomo, choć był znacznie bardziej rozbudowany.
Oryginalna seria zakończyła się pod koniec lat 90. The Maxx #35 datowany jest na luty 1998 roku i zawiera historię zatytułowaną „Endings and Beginnings” – wyjątkowo trafny tytuł dla finału takiej opowieści.
Maxx jednak nie zniknął. Serię wielokrotnie wznawiano. WildStorm/DC publikował wydania zbiorcze, a później IDW przygotowało linię The Maxx: Maxximized. Powstał nawet crossover Batman/The Maxx, pokazujący, że bohater wymyślony jako dziwaczna odpowiedź na superbohaterów potrafił po latach wejść do świata jednego z największych z nich.
Sam Kieth – znacznie więcej niż The Maxx
Sprowadzanie Sama Kietha wyłącznie do The Maxx byłoby błędem. Jego droga prowadzi przez The Sandman, Wolverine'a, Batmana, Lobo i liczne projekty autorskie. Dla DC stworzył między innymi pięcioczęściowe Batman: Secrets, które sam napisał i narysował, a później Arkham Asylum: Madness. DC wymienia również Zero Girl, Scratch, Batman/Lobo: Deadly Serious i Lobo: Highway to Hell wśród jego prac.
W marcu 2026 roku Sam Kieth zmarł w wieku 63 lat. W obszernym wspomnieniu The Comics Journal twórcy i współpracownicy wracali nie tylko do jego najbardziej znanych prac, ale również do charakterystycznego sposobu myślenia o rysunku i do wpływu, jaki wywarł na następne pokolenia autorów.
Jeśli jednak trzeba wskazać jedno dzieło, które najpełniej pokazuje, dlaczego Kieth był tak nietypowym twórcą, pozostaje nim The Maxx. To komiks, który pojawił się w samym środku najbardziej hałaśliwej epoki amerykańskiego rynku, przyjął jej wizualny język, a następnie wykorzystał go do opowiedzenia historii znacznie bardziej osobistej i niepokojącej, niż sugerowała okładka.
Dla kolekcjonera właśnie takie serie są szczególnie ciekawe. Nie tylko dlatego, że mają ponad trzydzieści lat. Są dokumentem momentu, kiedy amerykański komiks próbował sprawdzić, jak daleko można odejść od klasycznej formuły superbohatera, nadal wyglądając na pierwszy rzut oka jak komiks o superbohaterze.

FAQ – The Maxx i Sam Kieth
Kiedy ukazał się pierwszy The Maxx?
The Maxx #1 został wydany przez Image Comics w 1993 roku. Grand Comics Database kataloguje pierwszy numer z datą marzec 1993.
Kto stworzył The Maxx?
Twórcą postaci i głównym autorem serii był Sam Kieth. Przy pierwszych zeszytach ważnym współpracownikiem był William Messner-Loebs, odpowiadający za dialogi, a przy stronie graficznej pracowali m.in. Jim Sinclair oraz Steve Oliff i Olyoptics.
Ile numerów miała oryginalna seria?
Oryginalny The Maxx Image Comics zakończył się na numerze #35. DC również opisuje serię jako liczącą 35 numerów.
Czy The Maxx był serialem animowanym?
Tak. W 1995 roku powstała 13-odcinkowa adaptacja dla MTV, oparta przede wszystkim na początkowej części komiksu.
Przy jakich znanych komiksach pracował jeszcze Sam Kieth?
Przed The Maxx pracował między innymi przy The Sandman i historiach z Wolverine'em. Później tworzył również własne historie z Batmanem, Lobo oraz projekty takie jak Zero Girl.